wtorek, 15 maja 2012

Nie wesoły post...

Dzisiaj chcę napisać coś o czym myślę i co rozważam codziennie. Chodzi mi o moje życie, marzenia, i to kim właściwie jestem...
Więc... Moje życie jest całkowicie najgorszą rzeczą jaka mogła mi się przytrafić, i mówię tu teraz o tym gdzie i jak żyję. Jak niektórzy wiedzą mieszkam w Norwegii, jestem tu praktycznie sama, nie mam przyjaciół, całymi dniami z nikim nie rozmawiam... oprócz rodziny tutaj w Norwegii i moimi jedynymi 2 przyjaciółkami, które są w Polsce, tylko one mi zostały jeśli chodzi o Polskę, reszta starych znajomych się odwróciła.
Moje marzenia może wydają się trochę szalone i nie wyobrażalne do osiągnięcia, ale dalej wierzę że je osiągnę... Moimi marzeniami są, otworzyć salon kosmetyczny z makijażem i manicur'em z moimi przyjaciółkami. Starać się żyć zdrowo i schudnąć. Odwiedzić chociaż jedno wspaniałe miejsce przyrodnicze na ziemi. I ostatnie... zrobić tak, żeby w końcu było wszystko dobrze...
To kim jestem- Gardzę sobą za to co robię ze swoim życiem, w ogóle nie jestem sobą. Mój problem to, to że boję się być sobą, boję się jak ludzie mnie ocenią i jak na mnie patrzą... Dlatego nie jestem tym kim bym chciała być... To smutne kiedy o tym myślę, ale tak jest, tylko z moimi jedynymi 2 przyjaciółkami potrafię być sobą, One dają mi w pewnym sensie wolność do bycia tym kim chcę być, ale chyba o tym nie wiedzą, wiec poprzez tego posta chcę powiedzieć Agacie i Kasi że jesteście dla mnie wszystkim i nie wiem co bym bez was zrobiła. Dziękuję że jesteście... Czasami płaczę po nocach, trudno się przyznać, ale t prawda, płaczę, bo jest to wszystko dla mnie trudne, życie z wiedzą że jutro będzie następny dzień szkoły i następny dzień kiedy muszę się uśmiechać i być sztuczną sobą mnie dobija. Płaczę również dlatego, że wiem, że nic nie mogę zrobić żeby moje marzenia się spełniły i żeby być sobą... Wtedy, w nocy myślę też, że czasami... Samobójstwo jest najlepszym wyjściem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz